Gio, specjalnie dla Ciebie!
a wiec.
tak, wiem, nie zaczynam tak...
brazylijskie telenowele to pikus przy moim zyciu. co prawda, nie mam nareczka kochanow roznej profesji, ale ilosci zdarzen i ich nawroty sa niczego sobie.
od dzis ma z nami zamiaszkac siostrunia Miskowca...
gowniara lat 21,5 w dorobku prawie 4 miesieczne dziecko, samotne macierzynstwo bo reproduktor po raz 3 nie sprostal roli ojca. ale co sie dziwic skoro to alkoholik, do tego po kilkukrotnej odsiadce...
ona bez pracy, teraz pomieszkuje u ojca. wiem jak z nim jest bo mialam ta nieprzyjemnosc z nim mieszkac. tylko ja o dziwo wytrzymalam 2 miechy...
do tego Miskowiec lze jak malo jaki skurwysyn w tym zakresie. ale to on traci....
c.d.n.
*
poza tym ostatni raz 2 z przodu. juz sie nie moge doczekac przejcia na ta wlasciwa strone 30tki. jak babcie laczkiem.
mimo posiadania kilku etatow musze sobie znalezc prace jako, ze tych moj maz nie uznaje z braku wymiernych korzysci..
wiec do roli wychowawcy, sprzataczki, kucharki, logistyka, kierowcy, od wczoraj rehabilitanta musze sobie znalezc cos odplatnego.
Mloda zostanie wydalona do przedszkola.
na szczesie doroslam do tego by oddac ja do takiej placowki. albo tak mi za skore zalazla ;P
no niestety. cena wybitnie inteligentnego dziecka bywa wysoka ;)
tak. nie tylko nauczylam sie dobrze mowic o sobie (wypracowane w dwa lata-az czy tylko?) ale nie mam poczucia winy mowiac dobrze o swoim dziecku :D
jak wczesniej wspomnialam jestem driverem. nareszcie! 4 razy, ale udalo sie. do tego mam samochod i straznie lubie jezdzic. a Miskowiec-instruktor niezmiennie chwali :D tylko straszni boli kiedy podliczam wydatki na te przyjemnosc...
szkola mi sie podoba, wymiatam z angola. jestem z siebie zadowolona generalnie.
tylko teraz, jakos tak z okazji wiosny, oklaplam...
byle do lata :D